Kot
Floki
Głos potwierdzasz linkiem z e-maila. Jeden głos na kandydata z jednego adresu.
Historia
Czy patrząc w te oczka, za którymi kryje się mały koci rozumek pomyślałby kto, że to wielki leniwy Maine Coon? Żywe 8kg kota, który dopiero gromadzi tłuszczyk na zimę? I który przez swoją wagę i wielkość przy każdej wizycie u weterynarza gwarantuje swoim właścicielom niezły trening siłowy?
Poznajcie Flokiego, zwanego również Rudą Rumbą (bo przecież że gdy miski są puste to cudownym pomysłem jest zabawa w bycie odkurzaczem), a czasami również Skisławem ("gdy byłem mały to gryzłem za dużo kabli i zepsułem tym sobie siekacze, więc teraz nie mam siekaczy i gdy śpię to mam język na wierzchu"). Floki lubi być w centrum uwagi, więc od małego zapewniał sobie wizyty u weterynarza, bo a to jakieś robaczki, a to zjedzone trujące robaczki, a to problemy z zębami. Teraz Flokiś dba o ząbki dając je sobie myć co wieczór, a najlepszą nagrodą za bycie dobrym kotkiem to wieeelkie głaski od których aż oczy wychodzą na wierzch.