Kot
Munia
Głos potwierdzasz linkiem z e-maila. Jeden głos na kandydata z jednego adresu.
Historia
Pewnego lutowego poranka wsiedliśmy w auto i pojechaliśmy na drugi koniec miasta — trochę nam to zajęło, ale na miejscu czekało na nas ogromne szczęście. Jechaliśmy do warszawskiego Palucha. Pracownice schroniska pokazywały nam różne koty, ale my nie musieliśmy się zastanawiać — chcieliśmy zadziorną Munię. Kiedy wróciliśmy do mieszkania, nasza diwa momentalnie poczuła się jak u siebie w domu. Jadła, aż jej się uszy trzęsły; ku naszemu zdziwieniu aportowała rzucane zabawki, przez co nasi znajomi do tej pory nazywają ją „koto-psem”. Mimo że od razu ustawiła nas pod siebie, zdrowie nie pozwalało jej na pełny komfort — problemy z oczami, uszami i wątrobą dawały się we znaki, a weterynarz nie był w stanie jej pomóc. Dlatego też zdecydowaliśmy się na pakiet PETHELP. Dzięki niemu i wiążącej się z nim specjalistycznej pomocy Munię udało się wyleczyć już w dziesięć miesięcy. Nasza kotka cieszy się pełnym zdrowiem i znowu może ustawiać nas pod linijkę. Tymek i Mikołaj :)